Moja szwagierka ukradła mój mleko z piersi, bo nie mogła wyprodukować wystarczająco dużo, ale odmawiała poproszenia o pomoc. Zwariowała, kiedy założyłam zamek na zamrażarkę. Moja szwagierka i ja urodziłyśmy w odstępie trzech tygodni. Miała na imię Odette i wyszła za mąż za starszego brata mojego męża około pięciu lat temu.

Nigdy nie byłyśmy blisko, ale byłyśmy uprzejme podczas rodzinnych spotkań. Kiedy odkryłyśmy, że obie jesteśmy w ciąży w tym samym czasie, wszyscy mówili, że to przeznaczenie i że nasze dzieci będą dorastać jak rodzeństwo. Myślałam, że może to nas do siebie zbliży. Myliłam się.
Od początku Odette robiła z wszystkiego rywalizację. Ogłosiła swoją ciążę na moim baby shower, bo powiedziała, że nie może już dłużej czekać. Narzekała, kiedy wybrałam motyw do pokoju dziecięcego podobny do jej, chociaż ja wybrałam swój pierwsza. Była zła, gdy mój rejestr prezentów zawierał niektóre z tych samych przedmiotów co jej, bo powiedziała, że ją kopiuję.
Ignorowałam większość tego, bo nie miałam energii na kłótnie w czasie, gdy rosło we mnie dziecko. Po narodzinach dzieci zrobiło się gorzej. Odette miała problemy z karmieniem piersią. Jej podaż mleka była niska, a jej syn nie przystawiał się prawidłowo.
Pediatra zasugerował dokarmianie mlekiem modyfikowanym, ale Odette odmówiła. Powiedziała, że mleko modyfikowane to trucizna i nigdy nie poda swojemu dziecku niczego sztucznego. Powiedziała, że mleko z piersi to jedyna akceptowalna opcja i że sobie poradzi. Ja miałam odwrotny problem.
Produkowałam więcej mleka, niż moja córka mogła wypić. Odciągałam je ciągle i przechowywałam nadmiar w zamrażarce. Miałam torby i torby mrożonego mleka z datami. Byłam dumna ze swojej podaży i ulżona, że nie będę musiała się martwić, gdyby coś się stało i nie mogłabym karmić przez dzień czy dwa.
Odette wiedziała o moich zapasach w zamrażarce, bo wspomniałam o tym podczas rodzinnego obiadu. Zapytała, ile mam, a ja powiedziałam, że mam wystarczająco dużo, aby karmić córkę przez tygodnie, gdybym musiała. Zamilkła po tym i zmieniła temat. Kilka tygodni później moja teściowa zaczęła znów organizować cotygodniowe rodzinne obiady.
Chciała, żeby kuzyni się zżyli, a rodzina pozostała blisko. Mój mąż i ja przynosiliśmy córkę i spędzaliśmy kilka godzin w domu jego rodziców w każdą niedzielę. Odette i jej mąż robili to samo z synem. Zauważyłam, że Odette często znikała do kuchni podczas tych obiadów.
Mówiła, że sprawdza dzieci, albo bierze wodę, albo szuka czegoś, co zostawiła. Nie myślałam o tym wiele. Potem zaczęłam zauważać, że moje zapasy w zamrażarce się kurczą. Liczyłam torby obsesyjnie, bo chciałam śledzić swoją podaż.
Każdego poniedziałkowego poranka po niedzielnym obiedzie znajdowałam mniej toreb, niż pamiętałam. Najpierw myślałam, że źle liczę. Potem myślałam, że może mój mąż użył niektórych bez mojej wiedzy. Powiedział, że nie.
Myślałam, że może tracę zmysły z powodu niewyspania. Torby ciągle znikały, pięć lub sześć na raz, zawsze po niedzielnych obiadach. Wspomniałam o tym mężowi, a on powiedział, że pewnie po prostu zużywam więcej, niż myślę. Wiedziałam, że nie.
Wiedziałam dokładnie, ile moja córka je i ile odciągam, i matematyka się nie zgadzała. Coś było nie tak. Następną niedzielę zostałam w domu z bólem głowy i wysłałam męża na obiad beze mnie. Powiedziałam mu, żeby uważał na Odette i zobaczył, czy robi coś dziwnego.
Wrócił do domu i powiedział, że wyglądała na rozczarowaną, że mnie nie było. Mówił, że ciągle pytała, kiedy poczuję się lepiej i czy przyjdę w przyszłym tygodniu. Powiedział, że kilka razy poszła do kuchni, ale nie widział nic niezwykłego. Następną niedzielę poszłam na obiad, ale uważnie obserwowałam Odette.
Widziałam, jak poszła do kuchni ze swoją dużą torbą na pieluchy. Poczekałam kilka minut, a potem poszłam za nią. Nie było jej w kuchni. Była w garażu, gdzie teściowie trzymali drugą lodówkę.
Jej torba na pieluchy była otwarta na podłodze, a ona wkładała do niej moje oznaczone torby z mlekiem. Stanęłam w drzwiach i zapytałam, co robi. Podskoczyła i upuściła torbę na podłogę. Powiedziała, że to nie wygląda tak, jak myślę.
Zapytałam, jak to wygląda, bo wyglądało, jakby kradła moje mleko z piersi. Zaczęła płakać natychmiast. Powiedziała, że nie kradnie. Powiedziała, że pożycza.
Powiedziała, że planuje mi oddać, kiedy jej podaż się poprawi. Powiedziała, że jej syn potrzebuje mleka z piersi, a ona nie może wyprodukować wystarczająco dużo i nie ma innych opcji. Zapytałam, dlaczego po prostu mnie nie poprosiła. Powiedziała, że było jej wstyd.
Powiedziała, że nie chciała, żeby ktokolwiek wiedział, że nie może nakarmić własnego dziecka. Powiedziała, że myślała, że mam tak dużo, że nawet nie zauważę. Powiedziałam jej, że zauważyłam tygodnie temu. Powiedziałam jej, że myślałam, że wariuję, licząc torby, które ciągle znikały.
Powiedziałam jej, że wzięła mleko, które odciągnęłam dla mojej córki, bez pozwolenia i to nie było pożyczanie. To była kradzież. Błagała mnie, żebym nikomu nie mówiła. Powiedziała, że jej mąż będzie wściekły.
Powiedziała, że moja teściowa będzie ją osądzać. Powiedziała, że to zniszczy jej reputację w rodzinie. Powiedziałam jej, że powinna była o tym pomyśleć, zanim wzięła coś, co do niej nie należało. Wyszłam z garażu i wróciłam na obiad.
Nie powiedziałam nic tej nocy, bo chciałam przemyśleć, jak to załatwić. Następnego ranka kupiłam zamek do zamrażarki. Prawdziwy zamek z kluczem, który tylko ja miałam. Zainstalowałam go przed następnym niedzielnym obiadem.
W ten weekend Odette pojawiła się ze swoją zwykłą dużą torbą na pieluchy. Zniknęła do kuchni po około godzinie. Wróciła 10 minut później, wyglądając na zdezorientowaną. Zniknęła ponownie 30 minut później.
Wróciła, wyglądając na spanikowaną. Wyciągnęła telefon i napisała do mnie SMS-a z łazienki. Wiadomość mówiła, że musi porozmawiać ze mną sam na sam, zanim wyjdziemy. Pokazałam mężowi, a on powiedział, że powinniśmy jej wysłuchać.
Czekaliśmy, aż wszyscy będą się żegnać, a potem powiedziałam Odette, że odprowadzę ją do samochodu. Jej mąż już zapinał ich syna w foteliku, kiedy wyszliśmy na zewnątrz. Stanęłam przy drzwiach kierowcy i zapytałam, co chciała powiedzieć. Zaczęła znowu płakać i przeprosiła za wszystko.
Powiedziała, że wie, że zrobiła źle i rozumie, jeśli nigdy jej nie wybaczę. Powiedziała, że po prostu chciała, żebym wiedziała, że zamierza szukać pomocy i przestać okłamywać wszystkich. Powiedziałam jej, że doceniam to, ale potrzebuję trochę czasu, żeby przemyśleć całą sprawę. Kiwnęła głową, wsiadła do samochodu i odjechała.
Tej nocy z mężem rozmawialiśmy godzinami o tym, co zrobić dalej. Powiedział, że jego brat zasługuje, żeby wiedzieć, co się stało, bo Odette wyraźnie miała problem. Zgodziłam się, ale chciałam to załatwić ostrożnie, żeby nie pogorszyć sytuacji. Zdecydowaliśmy, że skontaktuję się z Odette następnego dnia i zaoferuję pomoc w znalezieniu doradcy laktacyjnego.
Jeśli odmówi lub będzie dalej kłamać, wtedy sami powiemy jej mężowi. Następnego ranka napisałam do Odette i zapytałam, czy mówiła poważnie o szukaniu pomocy. Odpowiedziała natychmiast, że tak. Wysłałam jej imię i numer doradcy laktacyjnego, którego polecił mój pediatra, Madison.
Odette umówiła się na czwartek po południu i zapytała, czy pójdę z nią. Zgodziłam się, bo chciałam się upewnić, że naprawdę to zrobi. W czwartek spotkałam się z Odette w gabinecie doradcy laktacyjnego. Madison przywitała nas ciepło i zaprowadziła do prywatnego pokoju.
Poprosiła Odette, żeby opowiedziała swoją sytuację, a Odette powiedziała jej wszystko, łącznie z częścią o kradzieży mleka. Madison jej nie osądzała ani nie sprawiała, że czuła się źle. Po prostu słuchała, robiła notatki i zadawała pytania o harmonogram karmienia syna Odette i przyrost wagi. Potem zbadała Odette i obserwowała, jak próbuje karmić syna.
Potwierdziła, że podaż Odette jest niska, a przystawianie syna wymaga pracy. Ale wyjaśniła też, że są rzeczy, które Odette może wypróbować, aby zwiększyć produkcję. Mówiła o różnych harmonogramach odciągania, suplementach ziołowych i nawodnieniu. Pokazała Odette techniki pomagające lepiej przystawiać syna.
Odette zadawała milion pytań i robiła notatki w telefonie. Widziałam ulgę na jej twarzy, gdy Madison spokojnie i praktycznie wszystko wyjaśniała. Potem Madison delikatnie poruszyła temat dokarmiania mlekiem modyfikowanym. Wyciągnęła siatkę wzrostu i pokazała nam, gdzie syn Odette się znajduje w porównaniu z innymi dziećmi w jego wieku.
Przybierał na wadze, ale wolniej, niż powinien. Madison powiedziała, że mleko z piersi jest wspaniałe, ale najważniejsze jest zapewnienie dziecku wystarczającej ilości składników odżywczych, aby prawidłowo rosło. Zasugerowała Odette rozważenie użycia mleka modyfikowanego jako uzupełnienia, podczas gdy będzie pracować nad zwiększeniem własnej podaży. Oczy Odette wypełniły się łzami, ale tym razem nie stała się defensywna.
Zapytała Madison o różne marki mleka modyfikowanego i czy niektóre są lepsze od innych. Madison wyjaśniła różnice między zwykłym mlekiem modyfikowanym a opcjami organicznymi i jak wprowadzić mleko modyfikowane obok mleka z piersi. Powiedziała, że wiele matek z powodzeniem łączy oba i ich dzieci świetnie sobie radzą. Odette zapytała, czy używanie mleka modyfikowanego oznacza, że zawodzi jako matka.
Madison spojrzała jej prosto w oczy i powiedziała, że absolutnie nie. Powiedziała, że karmienie dziecka i dbanie o jego zdrowie to definicja dobrego macierzyństwa, niezależnie od tego, skąd pochodzi mleko. Po wizycie zapytałam Odette, czy chce iść na kawę i porozmawiać. Siedziałyśmy na parkingu kawiarni, a nasze dzieci spały w fotelikach.
Powiedziałam Odette, że dam jej mleko w regularnym harmonogramie, jeśli chce, ale tylko jeśli zrobimy to właściwie, z uczciwą komunikacją. Żadnego więcej skradania się ani okłamywania rodziny. Madison wyjaśniła, jak bezpiecznie przechowywać i transportować oddane mleko z piersi, i byłam gotowa pomóc, dopóki Odette będzie uczciwa co do tego, czego potrzebuje. Odette zaczęła płakać i dziękowała mi raz za razem.
Powiedziała, że czuje się tak głupio, że po prostu mnie nie zapytała. Powiedziała, że rywalizacja i duma sprawiły, że zachowywała się jak wariatka i przeprasza za naruszenie mojego zaufania. Powiedziałam jej, że przyjmuję przeprosiny, ale odbudowanie tego, co zniszczyła, zajmie trochę czasu. Powiedziała, że rozumie i zrobi wszystko, co trzeba, żeby naprawić sytuację.
Dwa dni później zadzwoniła do mnie teściowa. Powiedziała, że mąż Odette zadzwonił do niej bardzo zdenerwowany i musi wiedzieć, co się dzieje. Wzięłam głęboki oddech i wyjaśniłam wszystko. Opowiedziałam jej o tym, jak przyłapałam Odette na kradzieży mleka, o założeniu zamka i naszej umowie, żeby iść do przodu z pomocą doradcy laktacyjnego.
Opowiedziałam jej o problemach Odette z podażą, odmowie użycia mleka modyfikowanego i o tym, jak bardzo była zdesperowana. Teściowa milczała przez długi czas. Potem powiedziała, że żałuje, że Odette nie czuła się na tyle bezpiecznie, żeby poprosić rodzinę o pomoc, zamiast uciekać się do kradzieży. Powiedziała, że wiedziała, że Odette i ja mamy rywalizacyjną relację, ale nie zdawała sobie sprawy, jak źle się zrobiło.
Zapytała, co może teraz zrobić, żeby pomóc. Powiedziałam jej, że najlepsze, co może zrobić, to wspierać Odette bez oceniania i może porozmawiać z nią o tym, dlaczego czuje taką presję, żeby być idealna. Następny niedzielny obiad był napięty na początku. Wszyscy wiedzieli, że coś się stało, ale tylko kilka osób znało szczegóły.
Usiedliśmy do jedzenia i rozmawialiśmy o dzieciach i pogodzie. Potem moja teściowa wstała i odkaszlnęła. Powiedziała, że ta rodzina musi pracować nad komunikacją i wspieraniem się nawzajem, zamiast rywalizować. Spojrzała bezpośrednio na Odette, ale jej ton był pełen miłości, nie złości.
Powiedziała, że każdy czasem ma problemy i proszenie o pomoc to oznaka siły, nie słabości. Powiedziała, że chce, żeby ta rodzina była miejscem, gdzie ludzie czują się bezpiecznie, mówiąc o swoich problemach szczerze. Odette wstała i przeprosiła wszystkich przy stole. Powiedziała, że okłamywała wszystkich o swoich problemach z karmieniem piersią i zrobiła coś, czego się wstydzi.
Nie podała wszystkich szczegółów, ale powiedziała, że teraz szuka pomocy i uczy się być bardziej szczera. Widziałam prawdziwą ulgę na jej twarzy, gdy usiadła z powrotem. Mój teść sięgnął i ścisnął jej dłoń. Mój szwagier objął ją ramieniem.
Napięcie w pokoju pękło i obiad kontynuowano przy luźniejszej rozmowie. Przez następne 2 tygodnie Odette zaczęła używać kombinacji własnego mleka, mleka, które jej podarowałam, i mleka modyfikowanego dla syna. Wysyłała mi SMS-y z aktualizacjami o jego wadze i tym, jak lepiej sypia. Na następnym niedzielnym obiedzie odciągnęła mnie na bok i powiedziała, że czuje, jakby spadł jej z serca ogromny ciężar.
Powiedziała, że była tak zestresowana utrzymywaniem niemożliwego standardu, że doprowadzała do nieszczęścia siebie i swoje dziecko. Teraz, gdy odpuściła tę presję, mogła naprawdę cieszyć się byciem mamą. Jej syn rozkwitał, ona lepiej sypiała, a jej małżeństwo się poprawiało, bo już niczego nie ukrywała. Moja przyjaciółka Alexis przyszła na kawę pewnego popołudnia i opowiedziałam jej całą historię.
Słuchała bez przerywania, a potem powiedziała, że myśli, że poradziłam sobie ze wszystkim naprawdę dobrze. Powiedziała, że byłam stanowcza w swoich granicach, ale nadal oferowałam pomoc, gdy Odette była szczera. Powiedziała, że wiele osób po prostu odcięłoby Odette całkowicie albo powiedziało całej rodzinie od razu, żeby ją zawstydzić. Powiedziałam jej, że rozważałam obie te opcje, ale ostatecznie chciałam rozwiązać problem, a nie tylko ukarać Odette.
Alexis powiedziała, że to dojrzałe i że jest ze mnie dumna. Dobrze było mieć zewnętrzną walidację, że podjęłam właściwe decyzje. Kilka tygodni później Odette zapytała, czy pójdę z nią na grupę wsparcia dla nowych matek. Spotykała się w każdy wtorek wieczorem w centrum społeczności i prowadziła ją kobieta o imieniu Brooke Flynn.
Zgodziłam się spróbować. Pierwsze spotkanie było otwierające oczy. Było tam około 12 kobiet i każda zmagała się z czymś związanym z macierzyństwem. Niektóre miały problemy z karmieniem piersią jak Odette.
Inne mówiły o depresji poporodowej, przytłoczeniu lub kłótniach z partnerami. Słuchanie, jak inne kobiety tak otwarcie mówią o swoich problemach, zdawało się pomagać Odette zrozumieć, jak powszechne są te kwestie. Zaczęła uczestniczyć w dyskusjach zamiast siedzieć w milczeniu. Nawet podzieliła się swoją historią o kradzieży mleka i o tym, jak bycie szczerą zmieniło wszystko.
Kilka kobiet podziękowało jej za odwagę, żeby o tym mówić. Pewnego wieczoru mój szwagier wpadł do mojego domu bez zapowiedzi. Powiedział, że chciał mi podziękować prywatnie za wymuszenie otwartości. Powiedział, że nie miał pojęcia, jak dużą presję Odette na siebie wywiera ani jak wiele przed nim ukrywa.
Myślał, że wszystko jest w porządku, bo ona ciągle tak mówiła. Teraz naprawdę rozmawiają o swoich problemach i pracują nad nimi razem. Powiedział, że ich małżeństwo jest silniejsze niż kiedykolwiek od miesięcy, bo w końcu są ze sobą szczerzy. Przeprosił też, że wcześniej nie zauważył, przez co przechodzi jego żona.
Powiedziałam mu, że to nie jego wina i najważniejsze, że teraz sobie z tym radzą. Madison zaplanowała wizytę kontrolną 6 tygodni po pierwszej. Zważyła syna Odette, zmierzyła go i sprawdziła jego rozwój. Była zadowolona z jego postępów i powiedziała Odette, że powinna być dumna z pracy, jaką wykonała.
Podaż Odette nieznacznie wzrosła dzięki technikom, które ćwiczyli. Co ważniejsze, Odette wydawała się naprawdę szczęśliwa i zrelaksowana po raz pierwszy, odkąd ją znałam. Śmiała się podczas wizyty i żartowała z Madison o tym, o ile łatwiejsze jest teraz wszystko, gdy przestała starać się być idealna. Madison powiedziała, że to jest prawdziwe zwycięstwo.
Minęły dwa miesiące i relacje między mną a Odette ciągle się poprawiały. Pewnego wtorkowego popołudnia napisała z pytaniem, czy chcę zabrać dzieci do parku. Zgodziłam się i spotkałyśmy się przy dużym parku w pobliżu jej domu z ładnym placem zabaw. Rozłożyłyśmy koce na trawie pod drzewem i położyłyśmy dzieci z zabawkami.
Oboje siedzieli już całkiem dobrze i potrafili chwytać rzeczy i wkładać je do ust. Moja córka ciągle próbowała ukraść gryzak synowi Odette, a on nie wydawał się mieć nic przeciwko. Siedziałyśmy tam, obserwując je i rozmawiając o normalnych rzeczach, takich jak harmonogramy snu i wprowadzanie stałych pokarmów. Odette powiedziała mi, że jej syn uwielbia słodkie ziemniaki, ale wypluwa zieloną fasolkę.
Powiedziałam jej, że moja córka jest odwrotnie. Śmiałyśmy się z tego, jak różne mogą być dzieci, nawet jeśli urodziły się tak blisko siebie. Nikt już nie rywalizował. Byłyśmy po prostu dwiema zmęczonymi mamami dzielącymi się historiami o swoich dzieciach.
Zdałam sobie sprawę gdzieś podczas tego popołudnia, że stajemy się prawdziwymi przyjaciółkami, a nie tylko krewnymi, które muszą się dogadywać na rodzinnych obiadach. To było miłe, mieć kogoś, kto przechodzi przez te same rzeczy w tym samym czasie. Na następnym niedzielnym obiedzie moja teściowa odciągnęła mnie na bok, podczas gdy wszyscy byli w salonie. Powiedziała, że chce mi powiedzieć coś ważnego.
Powiedziała, że jest naprawdę dumna z tego, jak poradziłam sobie z Odette. Zapytałam, co ma na myśli, a ona przyznała, że wiedziała, że coś jest między nami nie tak od tygodni, ale nie wiedziała, jak to naprawić, nie pogarszając sprawy. Powiedziała, że ciągle miała nadzieję, że same to rozwiążemy, ale czuła się winna, że nie wkroczyła wcześniej. Powiedziałam jej, że w porządku i że czasem problemy muszą się naprawdę pogorszyć, zanim ludzie będą mogli je właściwie naprawić.
Uśmiechnęła się i powiedziała, że czasem młodsze pokolenie musi pokazać starszemu, jak radzić sobie z problemami bezpośrednio, zamiast udawać, że wszystko jest w porządku. Przytuliła mnie i powiedziała, że jest wdzięczna, że nie zrezygnowałam z Odette ani z rodziny. Kilka dni później Odette pojawiła się u mnie w środku popołudnia bez zapowiedzi. Otworzyłam drzwi, a ona trzymała zapakowany prezent.
Weszła do środka, usiadła na mojej kanapie i podała mi prezent. Rozpakowałam go i znalazłam piękny album ze zdjęciami z ciemnoniebieską okładką. W środku były zdjęcia naszych dzieci razem z rodzinnych obiadów i wizyt w parku. Wydrukowała je wszystkie i starannie ułożyła z małymi podpisami o tym, co się dzieje na każdym zdjęciu.
Na pierwszej stronie napisała dedykację odręcznie, dziękując mi za pomoc w staniu się lepszą matką i lepszym człowiekiem. Powiedziała, że nigdy nie zapomni tego, co dla niej i jej syna zrobiłam. Obie zaczęłyśmy płakać, ale tym razem to były łzy szczęścia, a nie te złe, przestraszone z wcześniej. Przytuliłam ją i powiedziałam, że cieszę się, że przeszłyśmy przez to razem.
W następnym tygodniu oboje dzieci miały zaplanowane wizyty kontrolne tego samego dnia. Kevin przyjął je jedno po drugim w swoim gabinecie. Jest mężem Madison i jest pediatrą od około 10 lat. Zmierzył oboje dzieci, zważył je i sprawdził wszystkie kamienie milowe rozwoju.
Powiedział Odette, że jej syn rozkwita i teraz idealnie przybiera na wadze. Powiedział, że powinna być naprawdę dumna z siebie za szukanie pomocy i robienie tego, co najlepsze dla dziecka, nawet jeśli to było trudne. Twarz Odette rozjaśniła się największym uśmiechem, jaki kiedykolwiek u niej widziałam. Podziękowała mu około pięć razy, zanim wyszłyśmy.
Niedzielne obiady stały się czymś, na co naprawdę czekałam, zamiast się ich bać. Odette i ja wymieniałyśmy się ubrankami dla dzieci, które nasze pociechy wyrosły. Dała mi kilka uroczych śpioszków, których jej syn już nie mógł nosić, a ja dałam jej sukienki, które moja córka założyła tylko raz. Nasi mężowie zaczęli żartować, że ich żony w końcu się dogadują po tych miesiącach napięcia.
Mój teść powiedział, że dzieci naprawdę dorastają jak rodzeństwo, tak jak wszyscy przewidywali, gdy obie byłyśmy w ciąży. Trzy miesiące po całej sytuacji z zamkiem w zamrażarce zauważyłam, że odciągam mniej mleka. Moja córka jadła więcej stałych pokarmów i rzadziej karmiła piersią. Nadal miałam nadmiar mleka większość dni, ale nie tak duże ilości jak wcześniej.
Odette nadal przyjmowała ode mnie darowizny, gdy miałam nadmiar, i zawsze dziękowała mi, jakby to był największy prezent na świecie. Ale teraz też przynosiła mi rzeczy, żeby mi pomóc. Robiła mrożone obiady dla mojej rodziny dwa razy w miesiącu i przywoziła je z uroczymi etykietami na każdym pojemniku. Oferowała opiekę nad moją córką, gdy potrzebowałam przerwy lub chciałam wyjść z mężem.
Na wtorkowym spotkaniu grupy wsparcia Odette podniosła rękę podczas dzielenia się. Brooke udzieliła jej głosu i Odette opowiedziała wszystkim swoją historię o kradzieży mojego mleka z piersi i o tym, jak w końcu przyznanie się do problemów zmieniło wszystko. Mówiła o tym, jak bardzo bała się prosić o pomoc i o ile lepsze stało się życie, gdy przestała starać się być idealna. Kilka innych matek podziękowało jej po spotkaniu za taką szczerość.
Powiedziały, że ukrywały podobne problemy i czuły się mniej samotne, słysząc jej historię. Brooke odciągnęła Odette na bok po spotkaniu i zapytała, czy chciałaby mentorować nowe matki, które dołączą do grupy i będą miały problemy z podażą mleka. Odette zgodziła się od razu. Cztery miesiące później nasze rodziny były bliżej niż kiedykolwiek, a oboje dzieci były zdrowe i szczęśliwe.
Odette i ja mogłyśmy się teraz śmiać z całej sytuacji. Żartowała, że powinnam była założyć ten zamek na zamrażarkę tygodnie wcześniej i oszczędzić wszystkim mnóstwo dramatu. Zaczęłyśmy planować wspólne pierwsze urodziny dzieci, skoro ich urodziny dzieliły tylko 3 tygodnie. Kłóciłyśmy się o to, czy zrobić motyw farmy, czy leśnych stworzeń, ale to była przyjacielska kłótnia, nie ta złośliwa rywalizacja z wcześniej.
Potem wdałyśmy się w debatę o tym, która z nas zrobi lepszy tort do rozgniecenia dla dzieci. Mój mąż przewrócił oczami i powiedział „znowu zaczynają”, ale się uśmiechał. Życie było naprawdę dobre.


