Gdańsk, 15 lat po zaginięciu Iwony Wieczorek. Nowa, wstrząsająca analiza materiału dowodowego wskazuje, że za zniknięciem 19-latki z Sopockiego deptaka w lipcu 2010 roku może stać zorganizowana grupa przestępcza powiązana z trójmiejskim półświatkiem, a zleceniodawcą zabójstwa miał być zamożny biznesmen. Sprawa, która przez lata uchodziła za jedną z największych zagadek kryminalnych w Polsce, nabiera zupełnie nowego wymiaru.

Iwona Wieczorek zaginęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku. Ostatni raz była widziana przez kamery monitoringu o godzinie 4:12 przy wejściu numer 63 na plażę w Gdańsku Jelitkowie. Od tego momentu ślad po niej zaginął, a mimo upływu piętnastu lat ciało kobiety nigdy nie zostało odnalezione.
Śledztwo, prowadzone początkowo przez policję, a następnie przez prokuraturę, nie przyniosło przełomu.
Najnowsza analiza, oparta na aktach sprawy, zeznaniach świadków oraz bilingach telefonicznych, rzuca nowe światło na wydarzenia poprzedzające zaginięcie. Kluczową postacią staje się Paweł P. , pseudonim “Browar”, 22-letni wówczas biznesmen z branży budowlanej, syn znanego trójmiejskiego dewelopera.
To on zaprosił Iwonę na feralną imprezę w sopockim Dream Clubie.
Paweł P. był raczkującym przedsiębiorcą, ale pochodził z zamożnej rodziny. Trenował taekwondo i aikido, dbał o kondycję i unikał alkoholu.
Znajomi opisywali go jako sukcesywnego sportowca. Znał Iwonę z liceum, choć ich znajomość miała charakter jedynie wizualny. Do zbliżenia doszło na trzy tygodnie przed zaginięciem za sprawą wspólnej koleżanki, Katarzyny P.
W dniu zaginięcia Iwona spotkała się z przyjaciółką Adrią S. Dziewczyny przygotowywały się do imprezy w mieszkaniu Adry, a około godziny 23:00 udały się do Sopotu, gdzie w sklepie Żabka kupiły alkohol. Następnie wzięły udział w spotkaniu na ogródkach działkowych należących do dziadków Pawła P.
, gdzie dołączyli Marek O. i Adrian S.
Około północy cała grupa udała się taksówką do centrum Sopotu. Najpierw weszli na chwilę do klubu Mandarynka, by ostatecznie trafić do Dream Clubu w Krzywym Domku. Zabawa trwała do momentu, gdy Iwona otrzymała wiadomość od koleżanki Magdaleny T.
, że jej były chłopak, Patryk G. , bawi się w klubie Banana Beach w Gdańsku Jelitkowie.
Ta informacja całkowicie zmieniła zachowanie Iwony. Z wyluzowanej i chętnej do zabawy dziewczyny stała się irracjonalna, zagubiona i agresywna. Według zeznań świadków zaczęła tańczyć z obcymi mężczyznami, a następnie wszczęła kłótnię z osobami, z którymi przyszła.
Około godziny 2:50 opuściła klub, mimo próśb Adry, by została.

Monitoring zarejestrował Iwonę, jak idzie ulicą Gdańską, a następnie Grunwaldzką. O godzinie 3:22 szła nadmorskim deptakiem w kierunku Gdańska. O 4:12 kamera przy wejściu numer 63 na plażę w Jelitkowie uchwyciła ją po raz ostatni.
Za nią widoczny był mężczyzna z ręcznikiem na ramieniu.
To właśnie tajemniczy “pan z ręcznikiem” stał się jednym z głównych podejrzanych w sprawie. Mężczyzna był wcześniej widziany w klubie Banana Beach. Około dwóch godzin po zarejestrowaniu Iwony kamery ponownie go uchwyciły, gdy wracał z ręcznikiem, ale bez koszulki, którą trzymał w rękach.
Nigdy nie został zidentyfikowany.
Internauci wysunęli teorię, że mężczyzną z ręcznikiem może być Teodor N. , mieszkaniec Chorzowa, znany z oszustwa “na trzy kupki”. Mężczyzna sam zgłosił się na policję i zaprzeczył, jakoby był osobą z nagrania.
Mimo to jego wizerunek do dziś budzi kontrowersje.
Kluczowym wątkiem w sprawie są jednak powiązania Iwony z tak zwanym “szemranym towarzystwem”. Jak ustalono, dziewczyna już w czasach gimnazjalnych obracała się wśród osób starszych, które mogły mieć kontakty z półświatkiem przestępczym. Według relacji koleżanek, Iwona “rozjeżdżała się Mercedesami” z ludźmi, którzy mogli mieć powiązania z nielegalnymi interesami.
W kręgu jej znajomych znajdowali się między innymi bracia B. , kojarzeni z gdyńskim środowiskiem kibicowskim, oraz bracia K. , związani z gdańskim półświatkiem.
Starszy z braci K. miał być uważany za egzekutora długów. Jego telefon logował się w Parku Regana o godzinie 1:22, czyli w okolicy, gdzie niedługo później mogła przebywać Iwona.
Co więcej, w szufladzie Iwony znaleziono kartkę z numerem telefonu Wojciecha E. , pseudonim “Bolo”, byłego kickboxera i ochroniarza klubowego, który miał powiązania z półświatkiem. Obok numeru miało znajdować się około 20 tysięcy złotych.
To odkrycie sugeruje, że Iwona mogła mieć wiedzę na temat nielegalnych interesów lub sama w nich uczestniczyć.
Szczególnie niepokojący jest wątek Patryka G. , byłego chłopaka Iwony, który okazał się jej dalszym kuzynem. Mężczyzna od początku unikał kontaktu z rodziną, a jego zeznania były trzykrotnie zmieniane.
Początkowo zaprzeczał, że był w okolicach Parku Regana, by później przyznać, że poruszał się nocą autem po Trójmieście. Jego telefon logował się w Parku Regana około godziny 3:00.
Patryk G. dysponował kilkoma telefonami jednocześnie i był znany jako imprezowicz. Znajomi opisywali go jako “samca alfa”, który swoim zachowaniem, w tym flirtem z innymi kobietami, miał wpływać na psychikę Iwony.
Relacja między nimi była toksyczna i niezamknięta. Iwona wciąż miała nadzieję na powrót do związku.
Analiza bilingów ujawnia, że Iwona w noc zaginięcia wymieniła dziesiątki wiadomości z wieloma osobami. O godzinie 2:52 próbowała połączyć się z Katarzyną P. , a o 2:56 wysłała jej SMS-a o treści “Zadz”.
O 3:02 napisała “zadzwoń”, a o 3:31 wysłała tak zwaną strzałkę. Kasia nie reagowała, ponieważ spała.
O godzinie 3:23 Iwona wysłała do Adry wiadomość o treści “o gówno czepiają się mnie”. To enigmatyczne zdanie może sugerować, że ktoś ją zaczepiał lub że sama szukała konfliktu. Znajomi potwierdzają, że pod wpływem alkoholu Iwona stawała się agresywna i konfliktowa.
Była nazywana “samicą alfa”, która nie znosiła sprzeciwu.
Ostatni kontakt telefoniczny Iwona miała z Kamilem D. , pseudonim “Dętka”, o godzinie 3:48. Wysłała mu SMS-a o treści “Zadzwoń proszę”.
Kamil odpisał: “A co się stało, pijaku?” O 3:54 próbował do niej zadzwonić, ale telefon Iwony był już wyłączony. To ostatni ślad aktywności jej telefonu.
W sprawie pojawia się również wątek Anny, koleżanki Pawła P. , która tej samej nocy poruszała się trasą tożsamą z trasą Iwony. Paweł kontaktował się z nią w tym samym czasie, gdy próbował dodzwonić się do Iwony.
Anna początkowo nie przyznała się śledczym, że numer telefonu zlokalizowany w okolicy należy do niej. Później tłumaczyła się, że była w toksycznym związku i zmieniła numer.
Śledczy badali również wątek radiowozu policyjnego, który miał być widziany przy wejściu numer 63 zaledwie 12 minut po tym, jak Iwona była tam widziana. Zeznania funkcjonariuszy nigdy nie ujrzały światła dziennego. Nie wiadomo, czy policjanci cokolwiek zauważyli, ani czy podjęli jakiekolwiek działania.

Kolejną zagadką jest tajemniczy Fiat Cinquecento, który miał być widziany w okolicach bacówki w podobnych godzinach. Internauci ustalili, że samochód mógł należeć do ochroniarzy powiązanych z jedną z gdańskich knajp. W 2024 roku śledczy podjęli działania w tym wątku, co może świadczyć o tym, że sprawa nie została definitywnie zamknięta.
Analiza uwzględnia również zeznania pracowników śmieciarki, którzy mieli widzieć kobietę podobną do Iwony w towarzystwie mężczyzny z ręcznikiem. Jeden z pracowników potwierdził tę wersję, ale pozostali dwaj zaprzeczyli. Grupa detektywistyczna Lampard sugerowała, że sprawcami mogą być właśnie pracownicy śmieciarki, jednak brak DNA Iwony w pojeździe nie potwierdził tej teorii.
Wśród hipotez dotyczących losu Iwony wymienia się samobójstwo, porwanie, przypadkową śmierć oraz zabójstwo na zlecenie. Wątek samobójstwa jest uważany za najmniej prawdopodobny, ponieważ ciało nigdy nie wypłynęło na brzeg, co przy utonięciu w Bałtyku byłoby bardzo prawdopodobne. Podobnie teoria porwania do agencji towarzyskiej została obalona.
Najbardziej prawdopodobne wersje to przypadkowa śmierć w wyniku konfliktu lub zabójstwo na zlecenie powiązane z półświatkiem przestępczym. Iwona mogła posiadać wiedzę na temat nielegalnych interesów, która stanowiła dla kogoś zagrożenie. Mogła też paść ofiarą przypadkowego spotkania z osobą, która w panice zdecydowała się ukryć ciało.
Sprawa Iwony Wieczorek pozostaje otwarta. Mimo upływu piętnastu lat i licznych prób wyjaśnienia zagadki, nikt nie został postawiony w stan oskarżenia. Rodzina Iwony wciąż czeka na odpowiedzi, a opinia publiczna nieustannie zadaje pytania o to, co tak naprawdę wydarzyło się w feralną noc z 16 na 17 lipca 2010 roku.
Nowe fakty i analizy mogą stanowić podstawę do wznowienia śledztwa. Być może odpowiedź na pytanie, co stało się z Iwoną Wieczorek, kryje się w szczegółach, które przez lata umykały uwadze śledczych. Jedno jest pewne – ta sprawa nie została jeszcze zamknięta, a sprawiedliwość dla Iwony i jej bliskich wciąż czeka.
