Marek Cz., znany w półświatku przestępczym jako “Rympałek”, uznawany za jednego z najgroźniejszych i najbardziej bezwzględnych bossów polskiej mafii, przez lata siał postrach wśród stołecznych gangsterów, a jego spektakularne napady i brutalne metody działania przeszły do legendy. Dziś, po latach procesów i wyroków, pozostaje symbolem najciemniejszej strony warszawskiej Pragi, choć sam odsiaduje wyrok, który może oznaczać, że na wolność wyjdzie dopiero jako siedemdziesięciolatek.
Marek Cz. urodził się w 1963 roku w Warszawie. Jego rodzina osiedliła się na Pradze Południe, dzielnicy od zawsze uchodzącej za najniebezpieczniejszą część stolicy.
Dorastał w biedzie, w środowisku pozbawionym perspektyw, co sprawiło, że edukację zakończył na szkole podstawowej. Jako nastolatek zainteresował się sportem, początkowo trenował zapasy, by później przenieść się do pięściarstwa. Boks stał się jego pasją i w nim widział swoją przyszłość.
Zapowiadał się na solidnego pięściarza, jednak na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych sport nie przynosił godziwych zarobków. Wtedy to osiemnastoletni Marek coraz mocniej interesował się życiem ulicznym. Na Pradze poznał wielu rówieśników, z którymi dokonywał drobnych przestępstw.
Charakteryzowała go ponadprzeciętna siła fizyczna, którą pragnął wykorzystać w pełni.
Wkrótce został ochroniarzem w jednym ze stołecznych klubów. Praca na tak zwanej bramce pozwoliła mu poznać wiele wpływowych osobistości i zarobić pierwsze poważne pieniądze. Szybko awansował w hierarchii i po kilku latach stanął na czele ochrony jednego z klubów.
Do swojego zespołu zwerbował kolegów z sali treningowej, w tym Jacka S. , pseudonim Falconetti, wówczas posługującego się pseudonimem “Terrorysta” z racji posiadania brody i ciemnej karnacji.
Bramka była dla niego głównym źródłem dochodu, ale to właśnie tam w drugiej połowie lat osiemdziesiątych poznał wielu przestępców, którzy budowali pierwsze w Polsce struktury gangsterskie. Słysząc opowieści o ludziach z Pruszkowa, Wołomina czy praskiego podwórka, coraz mocniej interesował się gangsterskim życiem. Wtedy też wraz z zaufanymi ludźmi rozpoczął dodatkowy proceder — napady.
Specjalizował się w atakach na pijanych mężczyzn wracających z imprez. Najpierw bił, później okradał. To był jego znak rozpoznawczy.
Szybki zysk sprawił, że jeszcze mocniej zaangażował się w przestępczy świat. Około 1986 roku zorganizował wokół siebie grupę trudniącą się napadami i włamaniami. Wtedy też przylgnął do niego pseudonim “Rympałek”, od słowa “rympał”, które w żargonie ulicznym oznaczało włamanie polegające na głośnym, spektakularnym działaniu z użyciem siły, niekiedy wręcz brutalności.
Łupy z kradzieży sprzedawano na bazarach, między innymi na słynnym bazarze Różyckiego. Rympałek mógł uważać się za ważnego gangstera, lecz miał świadomość, że w całym systemie jest jedynie trybikiem. Znał swoje miejsce, choć wśród znajomych lubił się przechwalać.
Podczas pracy na bramce poznał Wojciecha Kiełbińskiego, pseudonim “Kiełbasa”, który cieszył się wówczas ogromnym poważaniem w półświatku. To wtedy Rympałek po raz pierwszy zetknął się z kimś naprawdę ważnym w tym środowisku.
Lata dziewięćdziesiąte przyniosły zmiany systemowe i nowe możliwości dla grup przestępczych. Część gangsterów trudniących się pospolitą przestępczością przebranżowiła się, stając się poważnymi ludźmi robiącymi interesy na setki tysięcy złotych. Lukę tę wykorzystał Rympałek, dokonując coraz to nowych spektakularnych i brutalnych włamań do hurtowni, domów bogatych ludzi i sklepów.
Bardzo szybko zajął się kradzieżami samochodów.
To właśnie jemu przypisuje się wprowadzenie metody “na wlew paliwa” — sytuacji, w której podczas jazdy sygnalizuje się kierowcy, że jego wlew paliwa jest otwarty. Gdy kierowca zjeżdża na pobocze, bandyci przy użyciu siły kradną pojazd. Rympałek zaczął pojawiać się w kawiarni Telimena na Krakowskim Przedmieściu, którą upodobali sobie pruszkowscy gangsterzy, uważani za tak zwaną młodą gwardię — między innymi Kiełbasa oraz Jarosław Sokołowski, pseudonim “Masa”.
Według świadka koronnego Masy, na początku lat dziewięćdziesiątych Rympałek miał zgłosić się do Kiełbasy, którego poznał wcześniej w dyskotece, gdzie stał na bramce. Poprosił go o protekcję. Oficjalnie Rympałek i jego gang weszli w struktury mafii pruszkowskiej w 1993 roku.
Jego osobę wiązano bezpośrednio z Kiełbasą, coraz częściej pojawiał się w jego towarzystwie i u jego boku rozwijał swój przestępczy żywot.
Rozpoczęła się era wymuszeń, rozbójniczych haraczy i walki o wpływy na mieście. W tym specjalizowała się grupa Rympałka, uznawana za grupę uderzeniową. Rympałek mógł śmiało nazywać się “pruszkowskim”, lecz miało to swoją cenę — zarobionymi pieniędzmi musiał dzielić się bezpośrednio z Kiełbasą.
Swoich ludzi nazywał wówczas “grupą usypiaczy”, nawiązując do tego, że gdziekolwiek się pojawiali, tam oponenci zazwyczaj kończyli pobici aż do nieprzytomności.
W tym samym roku doszło do konfliktu na linii Kiełbasa — Pershing. Pershing miał dość plotek, że Kiełbasa wraz z Markiem M. , pseudonim “Żyd”, gangsterem pochodzącym z Otwocka, planuje wyeliminować go z interesu.
Po zamachu na życie Kiełbasy w połowie 1993 roku, gdy podłożona bomba pod jego autem eksplodowała, ten obawiał się o swoje życie i szukał sprzymierzeńców. Znalazł ich w postaci Rympałka i jego grupy. To zbliżyło obu gangsterów.
Mimo że konflikt zniwelowano, przyjaźń pozostała, a Rympałek ugruntował swoją pozycję w półświatku i strukturach mafii pruszkowskiej.
Rok 1994 Rympałek rozpoczął od brutalnego pobicia dwóch studentów w klubie bilardowym “Huki Puki”. Ponoć studenci mieli go zaczepiać i prowokować. Sytuacja zakończyła się tak, że Rympałek w pojedynkę, bez pomocy swoich ludzi, pobił agresorów.
Jego pozycja zaczęła szybko rosnąć. W 1994 roku, gdy za kraty trafił Andrzej Kolikowski, pseudonim “Pershing”, szef gangu ożarowskiego blisko związanego z mafią pruszkowską, pojawiła się próżnia. To właśnie Rympałek rozpoczął ekspansję na interesy i ludzi należących do Pershinga — salony masażu, agencje towarzyskie, biznesy lawetowe.
Brutalność i drastyczność jego działań sprawiły, że stał się żywą legendą półświatka. Nawet liderzy mafii pruszkowskiej, uważani za tak zwanych starych pruszkowskich, obawiali się go. W tym samym roku Rympałek miał postawić się Mirosławowi D.
, pseudonim “Malizna”, który zaczął przejmować tereny Pragi Północ kontrolowane wcześniej przez Pershinga. Mimo że z racji wieku i szacunku większość interesów przejął Malizna, to wtedy Rympałek zyskał miano ostrego i bezwzględnego człowieka.
W drugiej połowie 1994 roku był już pełnoprawnym bossem grupy uznawanej za najgroźniejszą bojówkę mafii pruszkowskiej. Swoją siłę udowodnił, gdy on i jego ludzie skonfrontowali się z ludźmi Malizny wezwani na tak zwaną “rozkminkę”, czyli konfrontację siłową, do dyskoteki Dekadent. Rympałek przyjechał z grupą kilkudziesięciu podległych ludzi.
Pokaz sił doprowadził do tego, że sami starzy pruszkowscy odpuścili rozmowy.
Rok 1995 przywitał go w pełni możliwości. Uznawany za ostrego i groźnego człowieka, pokazał swoje oblicze, gdy w lutym 1995 roku pod Zakroczym wraz ze swoim człowiekiem Krzysztofem B. , pseudonim “Ziomal”, został zatrzymany przez patrol drogówki.
Gdy policjant próbował go wylegitymować, Rympałek wycelował w niego broń i uciekł. Miesiąc później on i jego ludzie napadli na autokar z turystami jadącymi na wakacje do Stambułu. Łupem złodziei padły pieniądze, biżuteria i drogocenne przedmioty o łącznej wartości blisko 160 tysięcy złotych.
W tym samym roku jego grupa napadła przed bankiem na ulicy Puławskiej na konwój z pieniędzmi. Zastraszyli konwojenta przy użyciu broni automatycznej typu kałasznikow i ukradli mu walizkę, w której znajdowało się blisko 200 tysięcy złotych. Swoje spektakularne akcje rozszerzali na inne miasta, nawet tak odległe jak Poznań.
Dwa miesiące później napadli na konwój i zrabowali 60 tysięcy marek niemieckich. Całość była doskonale zaplanowana, a sami konwojenci mieli współpracować z przestępcami.
We wrześniu 1995 roku Rympałek zlecił porwanie gangstera Grzegorza W. Mężczyzna był bity i przypalany między innymi miotaczem ognia. Powodem porwania miał być brak subordynacji i niechęć do dzielenia się zyskami z gangsterami.
Całe zdarzenie nagrano na kasetę VHS, a fragment porwania widoczny był później chociażby w serialu dokumentalnym “Alfabet mafii”.
Najważniejszym epizodem w życiu Rympałka był jednak skok, którego dokonał 28 listopada 1995 roku. Przy ulicy Zamiany 13 na warszawskim Ursynowie on wraz ze swoją grupą dokonał napadu na konwój przewożący wypłaty dla pracowników zakładu opieki zdrowotnej. Łupem gangsterów padło ponad milion dwieście tysięcy złotych, czyli jedenaście miliardów starych złotych.
Skok ten nazwano “napadem stulecia”.
Informacja o przewożonych wypłatach miała trafić do gangsterów od jednej z pracownic kadr. Gangsterzy znali datę i miejsce, więc szybko zaplanowali akcję. Przestępcy poruszali się białym Fordem Transit oraz osobowym Audi.
Czerwone Renault wiozące pieniądze zostało zatrzymane, wybito w nim szyby, wyciągnięto konwojentów na zewnątrz i zastraszono bronią. Gdy szef konwoju chciał sięgnąć po broń, został postrzelony w rękę. W skoku brało udział siedmiu gangsterów, prawdopodobnie sam Rympałek, Grzegorz Ł.
, pseudonim “Adidas”, Artur P. , pseudonim “Pinokio”, Jacek S. , pseudonim “Falconetti”, Rafał S.
, pseudonim “Fotograf”, oraz gangsterzy o pseudonimach “Delfin” i “Idzik”.
Po napadzie, według zeznań świadka koronnego Masy, Rympałek miał przyjechać do mieszkania na Wolę, gdzie podzielił się zyskami z Masą oraz Jerzym W. , pseudonim “Żaba”. Po tym napadzie Rympałek stał się postrachem wszystkich stołecznych gangsterów.
Do starych pruszkowskich dochodziły informacje, że planował się usamodzielnić, gdyż czuł się zbyt pewnie. Zanim jednak do tego doszło, 19 lutego 1996 roku pod sklepem spożywczym nieznani sprawcy zastrzelili Wojciecha Kiełbińskiego, pseudonim “Kiełbasa”.
Motyw zabójcy do dnia dzisiejszego nie został ustalony. Powstały liczne teorie — między innymi taka, że Kiełbasa miał zmienić stronę i związać się z Wiesławem N. , pseudonim “Wariat”.
Inna mówiła, że nadużywał alkoholu i narkotyków. Były też teorie o konflikcie z samym Masą. O zbrodnię oskarżano również samego Rympałka, lecz po latach teoria ta upadła.
Jedno pozostało pewne — Rympałek stracił osobę, która wprowadziła go w struktury mafii pruszkowskiej, a tym samym kogoś, kto był dla niego prawdopodobnie przyjacielem.
Swoją pozycją Rympałek nie nacieszył się jednak zbyt długo. Policja rozpoczęła rozpracowywanie jego grupy. W marcu 1996 roku sam wpadł w ręce śledczych.
11 kwietnia został aresztowany i osadzony w areszcie śledczym na Białołęce. Po ponad dwóch latach od aresztowania, w czerwcu 1998 roku, do sądu trafił akt oskarżenia wobec dwudziestu jeden osób, w tym samego Rympałka. Postawiono im łącznie trzydzieści dziewięć zarzutów, a dla Rympałka prokuratura zażądała kary dwudziestu pięciu lat pozbawienia wolności.
Ostatecznie skazano go na dziesięć lat więzienia za kierowanie grupą przestępczą od wiosny 1993 roku do kwietnia 1996 roku, pobicie studentów i wymuszenia rozbójnicze. Pomimo apelacji wyrok podtrzymano w 2000 roku, a w 2002 roku Sąd Najwyższy oddalił apelację. Rympałek wypadł z gry, a jego ludzie rozeszli się po strukturach pruszkowskich.
W czasie, gdy Masa został świadkiem koronnym, procesy pruszkowskie omijały Rympałka, lecz zeznania w sprawie napadu stulecia miały go dodatkowo pogrążyć za więziennymi murami.
W 2003 roku Rympałek został oskarżony o handel środkami odurzającymi. Jego kontrahentem miał być między innymi Krystian S. , pseudonim “Młody Simon”, syn Zbigniewa S.
, domniemanego szefa śląskiego półświatka, nazywanego rezydentem Pruszkowa w tym rejonie. W 2005 roku skazano go na kolejne osiem lat więzienia w związku z napadem stulecia i innymi napadami z lat dziewięćdziesiątych. Karę uwzględniono w okresie dziesięcioletniego wyroku, który został zsumowany.
Na wolność wyszedł w czerwcu 2007 roku i zniknął z radarów śledczych.
Dalej toczyły się wobec niego procesy, lecz on sam nie chciał wracać za więzienne mury. Widywano go w kasynach, na stadionie stołecznego klubu czy w restauracjach. Ponoć miał puszczać pieniądze na procent, lecz to mu nie wystarczało.
Nawiązał kontakty z Rafałem S. , pseudonim “Szkatuła”, jednym z ostatnich wielkich gangsterów pozostających na wolności, a także z Andrzejem H. , pseudonim “Korek”, legendarnym szefem gangu mokotowskiego.
Rozpoczął odbudowywanie swoich struktur.
Do jego grupy powrócili między innymi Jacek S. , pseudonim “Falconetti”, Tomasz Z. , pseudonim “Locus” lub “Lotus”, Marek R.
, pseudonim “Broda”, oraz Jerzy B. , pseudonim “Jurek”. Gangsterzy mieli wejść w handel narkotykami.
W lutym 2008 roku policja rozpoczęła akcję przeciwko gangowi Szkatuły, co wykorzystał Rympałek, przejmując jego wpływy i rozwijając interesy z Korkiem i gangiem mokotowskim.
Wtedy też, z polecenia żony Agnieszki W. , gangsterzy mieli zakończyć żywot Witolda K. , pseudonim “Witek”.
Gangster ten miał rozpocząć współpracę z policją i zeznawać przeciwko swoim wspólnikom, o czym gang miał się dowiedzieć. Agnieszka W. miała zapłacić gangsterom, a śmierć jej męża miała ukryć fakt sprzedaży działek deweloperskich, które spieniężyła w firmie podległej gangsterom.
Gdy w niedługim czasie rozbito struktury gangu mokotowskiego, to właśnie Rympałek został numerem jeden w całej aglomeracji warszawskiej.
Swoją pozycją nie nacieszył się jednak zbyt długo. W październiku 2010 roku zatrzymano Rympałka i jego ludzi. Jego samego pociągnięto do odpowiedzialności za przestępstwa z lat dziewięćdziesiątych, a także za współpracę z gangiem Szkatuły.
Okazało się, że jego najbliższy człowiek, Falconetti, rozpoczął współpracę z organami ścigania, co pozwoliło śledczym na zebranie solidnego materiału dowodowego.
W 2012 roku oskarżono go o kierowanie grupą przestępczą w latach 2006-2010, dokonywanie napadów między innymi na biznesmenów z Wólki Kosowskiej, rozboje, handel środkami odurzającymi i bronią, a także zlecenie zabójstwa Witolda K. , pseudonim “Witek”. Sprawa ciągnęła się blisko pięć lat.
W marcu 2017 roku, po blisko stu trzydziestu rozprawach, sąd wydał nieprawomocny wyrok, skazując Rympałka na dwadzieścia pięć lat pozbawienia wolności.
Rympałek może ubiegać się o ewentualne przedterminowe zwolnienie po dwudziestu latach. Gdy już wyjdzie na wolność, będzie miał ponad siedemdziesiąt lat. Można domniemywać, że legenda Rympałka będzie wieczna, lecz on sam przez najbliższe lata pozostanie za murami więzienia, stając się symbolem przemocy i bezwzględności, które na zawsze zapisały się w historii polskiego półświatka przestępczego.
