5 grudnia 1999 roku.
Zakopane.
Jeden z najbardziej znanych gangsterów Polski lat dziewięćdziesiątych wychodzi z restauracji na Polanie Szymoszkowej.
Andrzej „Pershing” Kolikowski.
Człowiek, którego nazwisko znał cały kraj.
Wsiada do swojego Mercedesa.
Wtedy podjeżdża Audi 80.
Dwóch mężczyzn wysiada.
Kilka sekund później padają strzały.
Pershing ginie.

Zbrodnia wstrząsa całym polskim półświatkiem.
Ale prawdziwa burza dopiero się zaczyna.
Bo kilka lat później śledczy wskażą człowieka, który według nich miał brać udział w tym zabójstwie.
Ryszarda Boguckiego.
Człowieka, który jeszcze kilka lat wcześniej był przedstawiany jako symbol sukcesu.
Biznesmen.
Właściciel luksusowych samochodów.
Człowiek od Ferrari.
Złote dziecko polskiej transformacji.
A później…
oskarżony o jedną z najgłośniejszych zbrodni w historii polskiej przestępczości.
Czy był bezwzględnym gangsterem ukrywającym się za fasadą biznesmena?
Czy może stał się ofiarą błędów wymiaru sprawiedliwości i zeznań ludzi, którzy chcieli ratować siebie?
To pytanie do dziś dzieli opinię publiczną.
Ryszard Bogucki urodził się w 1969 roku w Katowicach.
Od najmłodszych lat dobrze radził sobie z nauką.
Ale jego największą pasją był sport.
Jako młody chłopak trenował zapasy.
Był na tyle dobry, że trafił do kadry Polski w stylu wolnym.
Miał talent.
Dyscyplinę.
Charakter.
Cechy, które mogły zaprowadzić go daleko w świecie sportu.
Jednak Polska końca lat osiemdziesiątych zaczynała się zmieniać.
Komunistyczny system powoli upadał.
Stare zasady przestawały obowiązywać.
Pojawiały się nowe możliwości.
I nowi ludzie gotowi je wykorzystać.
Bogucki miał wtedy zaledwie osiemnaście lat.
I zamiast całkowicie poświęcić się sportowi, wszedł w świat biznesu.
Pierwszym interesem była motoryzacja.
Samochody.
Handel.
Kontakty.
Współpracując z pracownikiem Ośrodka Techniki w Chorzowie miał zdobywać auta pochodzące z przetargów.
Fiaty.
Polonezy.
Samochody, które w tamtych czasach były bardzo pożądane.
Kupował taniej.
Sprzedawał drożej.
Pieniądze zaczęły rosnąć.
W 1988 roku, mając dziewiętnaście lat, otworzył pierwszy sklep w Chorzowie.
Później kolejny.
Następny w Katowicach.
Nie był już zwykłym chłopakiem interesującym się sportem.
Stawał się przedsiębiorcą.
Rok 1989.
Polska transformacja.
Nowe przepisy.
Nowe fortuny.
Bogucki dostrzegł kolejną okazję.
Waluty.
Otworzył jeden z pierwszych kantorów w Polsce.
Biznes okazał się niezwykle dochodowy.
Szybko powstał kolejny punkt.
Nazwisko Boguckiego zaczęło być coraz bardziej znane na Śląsku.
Nie jako nazwisko gangstera.
Jako nazwisko młodego, ambitnego biznesmena.
Człowieka, który potrafił zarabiać pieniądze w nowej rzeczywistości.
Ale transformacja miała również swoją ciemną stronę.
1991 rok.
Ryszard Bogucki ma dwadzieścia dwa lata.
Razem ze wspólnikiem zakłada firmę High Life.
Pomysł jest odważny.
Luksusowe samochody sportowe dla nowej Polski.
Porsche.
Mercedes-Benz.
Ferrari.
Samochody, które dla większości Polaków były wtedy symbolem absolutnego luksusu.
W ofercie pojawia się między innymi czarna Ferrari Testarossa.
Jeden z bardzo rzadkich egzemplarzy.
Samochód, którym prywatnie miał jeździć Bogucki.
Firma zaczyna być rozpoznawalna.
Dzięki współpracy z niemieckim Auto Becker przedsiębiorstwo rozwija kontakty.
High Life zostaje sponsorem wyborów Miss Polonia 1992.
Sam Bogucki trafia do jury konkursu.
Tam poznaje Elżbietę.
Laureatkę konkursu.
Ich znajomość szybko przeradza się w związek.
Później zostają małżeństwem.
Ale Ryszard ukrywa przed przyszłą żoną jeden fakt.
To nie był jego pierwszy ślub.
W 1993 roku Bogucki zostaje ogłoszony biznesmenem roku.
Otrzymuje nagrodę Srebrnego Asa.
Media przedstawiają go jako człowieka sukcesu.
Inwestuje dalej.
Hotele.
Nieruchomości.
Nowe firmy.
Jest właścicielem hotelu „Pod Brunatnym Jeleniem” w Cieszynie.
Hotelu Stars w Katowicach.
Jego nazwisko pojawia się w świecie biznesu.
Ale jednocześnie zaczyna poznawać ludzi znajdujących się na granicy legalnego i nielegalnego świata.
Transformacja stworzyła ogromną szarą strefę.
Prywatyzacje.
Przejmowanie państwowych przedsiębiorstw.
Duże pieniądze.
Duże ryzyko.
Bogucki razem z Grzegorzem Szymankiem i Piotrem B. „Łapą” miał inwestować w przejęcie Unitra Eltron.
Projekt miał kosztować około dwóch milionów dolarów.
Jednak interes nie zakończył się sukcesem.
A nazwisko Boguckiego coraz częściej pojawiało się w zainteresowaniu służb.
Nie dlatego, że był już znanym gangsterem.
Ale dlatego, że obracał się w środowisku, gdzie biznes i półświatek zaczynały się przenikać.
Prawdziwy problem rozpoczął się jednak od samochodów.
Ferrari Testarossa.
Symbol sukcesu.
Dowód majątku.
Ale podczas próby uzyskania finansowania Bogucki dowiedział się czegoś szokującego.
Samochód miał figurować jako skradziony na terenie Niemiec.
Firma Auto Becker oskarżyła go również o przywłaszczenie samochodów dostarczonych przez przedsiębiorstwo.
Według Boguckiego sytuacja wyglądała inaczej.
Twierdził, że część pieniędzy została zapłacona, a reszta miała być rozliczona w ramach kredytu kupieckiego.
Sprawa ciągnęła się latami.
Dopiero po wielu latach został w tej kwestii uniewinniony.
Ale wtedy było już za późno.
Media zaczęły przedstawiać go jako podejrzanego.
Banki zaczęły wypowiadać kredyty.
Majątek, który budował przez lata, zaczął znikać.
Według Boguckiego właśnie wtedy jego życie się zmieniło.
Człowiek, który jeszcze niedawno był symbolem sukcesu, stał się człowiekiem ściganym.
Ukrywał się.
W tym czasie miał poznać Piotra B. „Łapę”.
To on miał skontaktować go z Nikodemem Skotarczakiem „Nikosiem”.

Według relacji Boguckiego ich znajomość miała mieć charakter biznesowy.
Chodziło między innymi o zdobycie fałszywego paszportu.
Ale rozmowy miały przerodzić się w znajomość.
Nikoś miał zainteresować się jego przedsiębiorczością.
Doświadczeniem.
Sportową przeszłością.
Od 1997 roku Bogucki miał zajmować się tak zwanym pośrednictwem biznesowym.
Pomagać firmom.
Ściągać należności.
Działać na granicy legalności.
Do takich działań potrzebował ludzi.
A ludzie ze sportów walki często stawali się jego ochroną.
Wtedy też miał wejść w kontakty z ludźmi Pruszkowa.
Według Boguckiego współpraca z Pruszkowem dotyczyła między innymi automatów do gier.
Miał ustawiać maszyny w lokalach.
W zamian płacić określony procent.
Była to epoka, gdy automaty hazardowe zaczynały przynosić ogromne pieniądze.
Ale nazwisko Boguckiego coraz częściej pojawiało się również przy sprawach kryminalnych.
W 1998 roku wystawiono za nim kolejny list gończy.
Tym razem w związku z podejrzeniem udziału w porwaniu biznesmena z Podbeskidzia.
Bogucki uciekł za granicę.
Według źródła miał ukrywać się między innymi w Meksyku.
Dokładnie w Cancún.
Tam próbował przeczekać problemy.
Ale policja była coraz bliżej.
Styczeń 2001 roku.
Ryszard Bogucki zostaje zatrzymany.
Razem z nim jego partnerka Karolina N.
Od tego momentu zaczyna się najciemniejszy rozdział jego historii.
Bo podczas ukrywania się śledczy zaczynają łączyć jego nazwisko z najgłośniejszymi zabójstwami polskiego półświatka.
Śmierć generała Marka Papały.
Porwanie i zabójstwo Grzegorza Szymanka.
Zabójstwo Zbigniewa S.
I przede wszystkim:
zabójstwo Andrzeja „Pershinga” Kolikowskiego.
Bogucki konsekwentnie zaprzeczał.
Twierdził, że stał się wygodnym celem.
Że jego nazwisko pasowało do medialnej historii.
W sprawie Pershinga kluczową rolę odegrały zeznania Adama Korczaka „Dziadka”, świadka koronnego.
Według jego relacji Bogucki miał uczestniczyć w planowaniu zabójstwa.
Miał jechać razem z Ryszardem Niemczykiem „Rzeźnikiem”.
Według tej wersji rolą Niemczyka miało być oddanie strzałów ostrzegawczych.
A Boguckiego — zabicie Pershinga.
Po wszystkim mieli odjechać Audi 80.
Jednym z elementów, które miały potwierdzać obecność tych osób w Zakopanem, był fakt zameldowania w hotelu pod fałszywymi danymi.
Ale Bogucki przedstawił inną wersję.
Twierdził, że w tym czasie ciężko chorował.
Miał posiadać dokumentację lekarską.
Podkreślał również, że świadkowie widzieli inne osoby razem, a niekoniecznie cały skład zamachu.
W 2007 roku Ryszard Niemczyk przyznał się do udziału w zabójstwie Pershinga.
Jego zeznania oraz wcześniejsze relacje świadków doprowadziły do prawomocnego skazania Boguckiego.
25 lat więzienia.
Dla prokuratury sprawa była zamknięta.
Dla Boguckiego — nie.
Do dziś utrzymuje, że jest niewinny.
Twierdzi, że jego znajomość z Niemczykiem została wyolbrzymiona.
Że historia została ułożona tak, aby pasowała do aktu oskarżenia.
Drugą wielką sprawą, z którą łączono Boguckiego, było zabójstwo generała Marka Papały.
Według zeznań Piotra W. „Brody” Bogucki miał chwalić się dokonaniem tego zabójstwa.
Pojawiały się również inne oskarżenia.
Jednak później śledczy uznali część zeznań „Brody” za niewiarygodne.

Bogucki został uniewinniony w tej sprawie w 2013 roku.
Po uniewinnieniu domagał się odszkodowania.
Początkowo walczył o dziewięć milionów złotych.
W 2017 roku przyznano mu 260 tysięcy złotych zadośćuczynienia.
Po odwołaniu kwota została zmniejszona.
Historia Ryszarda Boguckiego do dziś pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych historii polskiego półświatka.
Bo zawiera dwa zupełnie różne obrazy.
Pierwszy:
młody przedsiębiorca z Katowic.
Sportowiec.
Człowiek Ferrari.
Biznesmen transformacji.
Drugi:
człowiek oskarżany o najcięższe przestępstwa.
Gangster.
Zleceniodawca zabójstw według części świadków.
Ale również człowiek, który w kilku sprawach został oczyszczony z zarzutów.
Czy był genialnym biznesmenem, którego zniszczył układ?
Czy człowiekiem, który wykorzystał legalny świat jako przykrywkę dla przestępczych interesów?
A może prawda znajduje się gdzieś pomiędzy tymi dwoma wersjami?
Jedno jest pewne.
Ryszard Bogucki przeszedł drogę, której nie da się opisać jednym słowem.
Sportowiec.
Biznesmen.
Milioner.
Podejrzany.
Więzień.
Człowiek walczący o oczyszczenie nazwiska.
Bo czasami największą walką nie jest ta na macie…
ani ta na ulicy.
Najtrudniejsza walka zaczyna się wtedy, gdy człowiek próbuje udowodnić światu, kim naprawdę był.



