Wstrząsająca historia „Romka”: gangster przeżył brutalny atak, otrzymując aż 46 ciosów maczetą w sercu śląskiej wojny gangów, gdzie zdrada i brutalność sięgnęły zenitu, a ratunek przyszedł z najmniej oczekiwanej strony, zmieniając jego życie na zawsze.

Wstrząsająca historia „Romka”: gangster przeżył brutalny atak, otrzymując aż 46 ciosów maczetą w sercu śląskiej wojny gangów, gdzie zdrada i brutalność sięgnęły zenitu, a ratunek przyszedł z najmniej oczekiwanej strony, zmieniając jego życie na zawsze.

Thumbnail

Wstrząsające kulisy wojny gangów na Górnym Śląsku ujrzały światło dzienne. Daniel D. , pseudonim „Romek”, jeden z liderów kibiców GKS-u Katowice, przeżył atak, w którym zadano mu blisko 46 ciosów maczetą.

Do zdarzenia doszło 29 września 2017 roku na katowickim osiedlu Witosa. Sprawcy działali z zimną krwią i pełnym zdeterminowaniem.

Materiał opublikowany na kanale Kryminopedia ujawnia szczegóły jednego z najbardziej brutalnych porachunków w historii śląskiego półświatka. Zamach był efektem wielomiesięcznych przygotowań, obserwacji i zdrady wewnątrz środowiska kibicowskiego. Wszystko po to, by wyeliminować człowieka uznanego za kluczową postać konkurencyjnej grupy.

Górnośląski ruch kibicowski od lat uchodzi za jeden z najbardziej oddanych, ale i najbardziej skonfliktowanych w Polsce. Bliskość terytorialna miast aglomeracji śląskiej tworzy swoistą arenę walk. W centrum tego konfliktu znaleźli się przedstawiciele dwóch największych obozów: Psychofans z Ruchu Chorzów oraz koalicji Torsa z Górnika Zabrze i Persona Non Grata z GKS-u Katowice.

Zdaniem autorów materiału dekadę temu siatka kibicowska była silnie rozbudowana, a nielegalne interesy przynosiły ogromne zyski. Po rozbiciu wielkich grup przestępczych i aresztowaniu ich liderów, takich jak Krakowiak, Sandokan czy Łomiarz, powstała próżnia. Wypełniły ją zorganizowane grupy pseudokibiców, które przekształciły się w nową generację gangsterów.

Daniel D. , pseudonim „Romek”, mierzący blisko dwa metry wzrostu mężczyzna, od młodych lat związany był z GKS-em Katowice. Oficjalnie prowadził własną działalność gospodarczą, był mężem i ojcem.

Codziennie rano odwoził dziecko do przedszkola i uczęszczał na siłownię. To właśnie ta rutyna stała się jego przekleństwem.

Konflikt zaostrzył się po wpisach na forum kibicowskim. „Romek” miał publicznie sugerować, że jeden z liderów Psychofans, Maciej M. , pseudonim „Maślak”, w przeszłości był tancerzem erotycznym.

Wywołało to falę gróźb. W barze Franti Club w Krakowie odbyło się spotkanie osób decyzyjnych. Padły wówczas słowa: „Romek ma być zrobiony do spodu”.

Rozpoczęła się skrupulatna obserwacja. „Romek” był jednak ostrożny, często mylił tropy i nieregularnie pojawiał się w siłowni. Przełom nastąpił, gdy do gry weszła Dominika P.

, była partnerka jednego z członków Psychofans. Kobieta, chcąc odkupić winy w oczach chorzowskiego środowiska, wskazała dokładne przedszkole, do którego „Romek” zawozi swoje dziecko.

Pierwsza próba ataku zakończyła się fiaskiem. Gdy napastnicy czekali pod przedszkolem, podjechał bus przywożący dzieci. „Maślak” miał wówczas powiedzieć, że nie będzie robić traumy dzieciom i nie potnie „Romka” na ich oczach.

Akcję przerwano. Koalicja Psychosharks wróciła do siebie, by zaplanować kolejny ruch.

29 września 2017 roku w krakowskim barze padły legendarne już słowa „Dzidka”: „Wilkołak jest głodny”. Ustalono, że „Romek” mieszka na osiedlu Witosa w Katowicach i codziennie około 6:30 wychodzi z mieszkania. Na miejsce ataku wytypowano skład, który nigdy się nie mylił.

Wśród napastników znaleźli się liderzy Wisły Sharks oraz Psychofans.

Na kierowcę wyznaczono Marcina L. , pseudonim „Gała”. To właśnie „Misiek” z Wisły Sharks przygotował specjalny samochód marki BMW w srebrnym kolorze.

Zorganizował również maczety, które ostrzono u zaprzyjaźnionego mężczyzny zajmującego się ostrzeniem łyżew. Broń była zaostrzona obusiecznie. Świadkowie zeznali, że wystarczyło położyć na niej kartkę papieru, by ta sama się przecięła.

O godzinie 6:22 kamery monitoringu na osiedlu Witosa zarejestrowały podjeżdżające BMW. Auto zaparkowało tyłem na miejscu dla niepełnosprawnych, aby ofiara nie zauważyła twarzy napastników. Niespełna dziesięć minut później z bloku wyszedł Daniel D.

„Romek” i skierował się w stronę parkingu, gdzie stało jego auto.

Gdy mijał zaparkowane BMW, otworzyły się drzwi. Ze środka wybiegli Paweł M. , pseudonim „Misiek”, oraz Adam U.

, pseudonim „Dzidek”. „Romek” zaczął uciekać. W pogoń ruszył również Łukasz B.

, pseudonim „Baluś”. Napastnicy dogonili ofiarę i zadali pierwsze ciosy. Mężczyzna podczas ucieczki uderzył w szlaban parkingowy, łamiąc go.

Gdy próbował się podnieść, piaskowa nawierzchnia utrudniła mu koordynację. Upadł ponownie. Agresorzy podbiegli i zadali kolejne ciosy.

„Romek” z otwartymi ranami na ciele próbował dalej uciekać. Adrenalina i instynkt przetrwania robiły swoje. Mężczyzna walczył o życie, ponownie się podnosił i biegł przed siebie, krzycząc o pomoc.

Ucieczka zakończyła się przy płocie. „Romek” nie zdołał go przeskoczyć i upadł z braku sił. „Misiek” i „Dzidek” raz po raz atakowali go ciosami maczet.

Najbardziej brutalny miał być „Dzidek”, który uderzał nawet wtedy, gdy ofiara konała w wyniku odniesionych ran. Po chwili dobiegł „Baluś”, który zadał kilka kolejnych ciosów i kopał swoją ofiarę.

Na nagraniu z monitoringu naliczono łącznie blisko 45 ciosów maczetą. Ponad 35 z nich zadał sam „Dzidek”. Całość zauważyła sąsiadka, która stała na balkonie.

Krzycząc do oprawców, poniekąd ich rozproszyła. Ci byli pewni, że zadane obrażenia wystarczą, by „Romek” wykrwawił się na miejscu. Mężczyzna jednak ciągle żył.

Kluczową rolę w ratowaniu życia odegrał przypadkowy mieszkaniec osiedla, który okazał się ratownikiem medycznym. To on niezwłocznie podjął pierwszą akcję ratunkową, zadzwonił po karetkę i podtrzymał funkcje życiowe poszkodowanego. Dzięki jego szybkiej reakcji „Romek” przeżył transport do szpitala.

Zanim jednak przewieziono go do placówki, na miejscu pojawili się zaprzyjaźnieni kibice Persona Non Grata. To właśnie im „Romek” przekazał, że został zaatakowany przez „Miśka” i „Balusia”. W szpitalu lekarzom udało się w pełni przywrócić mu zdrowie.

Po czasie wrócił do sprawności fizycznej i aktywności życiowej.

Nigdy jednak nie wrócił na drogę kibicowską. Epizod ten wywołał u niego ogromną traumę, związaną również z koniecznością rezygnacji z dawnego życia. Zamach na „Romka”, a także kolejne odwety i ataki, to według autorów materiału ostatnia fala tak brutalnych porachunków na terenie południa Polski.

Policja była w pełni przygotowana do rozbicia obu grup. Służby od dawna monitorowały ewolucję przestępczości kibicowskiej, która przekształciła się w typową przestępczość zorganizowaną. Dalsze losy śledztwa i rozbicia struktur gangów mają zostać przedstawione w kolejnym odcinku serii „Mroczne Historie”.

Sprawa ta wstrząsnęła opinią publiczną i wpłynęła na działania służb w temacie zwalczania przestępczości pseudokibiców. Pokazuje, jak cienka jest granica między sportową pasją a brutalną walką o wpływy i pieniądze. W świecie, w którym liczy się tylko siła, maczeta stała się narzędziem egzekucji konkurencji.