W dniu moich pięćdziesiątych drugich urodzin żona zostawiła mi na stole zimne pierogi i kartkę wyrwaną z notesu: „Masz obiad. Wszystkiego.” Stałem nad tym talerzem i patrzyłem. Pierogi z marketu,…
W dniu moich pięćdziesiątych drugich urodzin żona zostawiła mi na stole zimne pierogi i kartkę wyrwaną z notesu. „Masz obiad. Wszystkiego. ” Stałem nad tym talerzem i patrzyłem. Pierogi z marketu, sklejone na brzegach, blade. Zwykłe, przełożone na talerz, żeby udawały domowe. Tydzień wcześniej dla swojego brata Rafała Elżbieta potrafiła zorganizować tort z cukierni, balony … Read more