Zegar w kuchni tykał głośniej niż zwykle, kiedy dokładnie o dziewiątej usłyszałam klucz w zamku. Wstałam, poprawiłam sukienkę, uśmiechnęłam się do dwóch kieliszków i świec na stole. Paweł wszedł…
Od rana miałam wrażenie, że robię coś trochę głupiego. Byliśmy z Pawłem małżeństwem od trzynastu lat i po takim czasie Walentynki przestają wyglądać jak na początku związku. Nie ma już długich wiadomości o północy, nie ma wielkich bukietów, nie ma nerwowego czekania na stolik w restauracji. Jest praca, zakupy, rachunki i zmęczenie. Mimo to chciałam … Read more