Spojrzałem na telefon i zamarłem. Dwadzieścia trzy nieodebrane połączenia od żony w niecałe pół godziny, a przecież to ja siedziałem sam przy własnym urodzinowym stole. Kelner właśnie wnosił tort…
Tamtego roku naprawdę chciałem normalnych urodzin. Nie takich z sernikiem z dyskontu i tekstem, że najważniejsze, że jesteśmy razem. Tylko prawdziwych, takich, żeby człowiek choć przez jeden wieczór poczuł, że to jego święto. Może to był wiek, może zwykłe zmęczenie byciem człowiekiem, o którym wszyscy pamiętają tylko wtedy, kiedy trzeba coś naprawić albo załatwić. Trzy … Read more